3 rzeczy, których Twoje dziecko nie nauczy się z podręczników

Niemal 70 proc. Polaków w wieku 15-29 lat nadal mieszka ze swoimi rodzicami – taki obraz wchodzących w dorosłość wyłania się z raportu OECD. Jaki jest sekret sukcesu pozostałych 30 proc.? Z pewnością istotną rolę odgrywa edukacja w najmłodszych latach. Jednak zamiast kupować kolejny poradnik perfekcyjnego rodzica, warto znać 3 zasady, o których nasze dziecko powinno dowiedzieć się jak najwcześniej.

Chociaż wszystkim rodzicom zależy, by ich potomkowie usamodzielnili się i zdobyli stabilną pozycję życiową, to nadzieje często zawodzą. Młodzi licznie zasilają grupę określaną jako NEET (ang. not in employment, education or training) – osób, które nie uczą się, nie pracują ani nie przygotowują się do zawodu. Wyrwanie się z takiego marazmu nie jest łatwe. Dlatego ważne jest, by jak najlepiej przygotować dziecko do wejścia w dorosłość. I choć istotną rolę odgrywa tu szkoła, pewnych rzeczy nie można nauczyć się z podręcznika. Konieczne są zaangażowanie i chęci rodzica.

  1. Pokój nie posprząta się sam

Wbrew przekonaniom niektórych rodziców, edukacja dziecka nie rozpoczyna się dopiero w pierwszym dniu szkoły. Według zaleceń psychologów już 2-3 latek może – a nawet powinien – zostać zaangażowany w obowiązki domowe. Na początek może to być pomoc przy karmieniu zwierzęcia domowego czy segregowaniu ubrań. Małe dziecko często postrzega to jako rodzaj zabawy – co pozwoli przekonać je do takich aktywności także w starszym wieku. Nawyk, by po sobie sprzątać czy odkładać rzeczy na miejsce, z pewnością zaprocentuje w przyszłości. Jeśli pierwsze obowiązki pojawią się dopiero w szkole, rośnie ryzyko, że dziecko będzie je traktować jedynie jako przykrą konieczność.

Istotne jest, by wykształcić w dziecku poczucie odpowiedzialności. Dlatego wraz z wiekiem zakres zadań warto poszerzać o kolejne, bardziej złożone obowiązki. Jeśli nastolatek będzie regularnie robić zakupy dla całej rodziny, nie tylko nauczy się zarządzać pieniędzmi, ale także zda sobie sprawę z zakresu domowych wydatków, z którymi w przyszłości będzie musiał radzić sobie samodzielnie.

  1. Pieniądze nie spadają z nieba

Nastolatkowie powinni zarządzać nie tylko wyliczoną kwotą na zakupy. Eksperci zalecają, by dzieci otrzymywały kieszonkowe i same dysponowały niewielkimi kwotami. Jak pokazuje raport Nationale-Nederlanden „Dojrzałość finansowa Polaków”, z tym stwierdzeniem zgadza się także większość rodziców – szczególnie tych w wieku 40-50 lat. Osoby te mają już starsze dzieci, zatem częściej poruszają z nimi kwestie finansowe, dają im kieszonkowe i zachęcają do odkładania pieniędzy. Za tę część edukacji odpowiedzialni są niemal wyłącznie rodzice. Zajęcia z przedsiębiorczości pojawiają się dopiero w programie liceum, a i tam zazwyczaj dominuje teoria. Tymczasem podręcznikowa wiedza to za mało.

Warto także pamiętać, że starsze dzieci mogą podejmować pracę zarobkową. Już od 1 września 2018 r. będzie to mógł legalnie zrobić nawet 15-latek (dotychczas Kodeks Pracy dopuszczał zatrudnianie nieletniego dopiero gdy ukończy 16. rok życia). Praca nie powinna przeszkadzać w edukacji dziecka ani stanowić dla niego zbyt dużego obciążenia. Jednak kiedy te warunki są spełnione, nic nie stoi na przeszkodzie, by nastolatek na własnej skórze przekonał się, jak trudno zarobić na wymarzone wakacje albo nowy telefon. To także okazja, by wzmocnił swoje kompetencje społeczne i zdobył pierwsze doświadczenie.

  1. Finanse nie muszą być nudne

Choć zarządzanie finansami jest ważne w dorosłym świecie, lepiej nie uczyć się tu na własnych błędach. Niestety, młodzi ludzie niechętnie podchodzą do zgłębiania teoretycznych zagadnień. Kiedy nastolatek uznaje tradycyjne lekcje i podręczniki za zbyt nużące, warto zaproponować mu alternatywę, w postaci np. gry planszowej, która pozwala zdobyć wiedzę w przyjemniejszy sposób. Na rynku dostępnych jest wiele gier, które pośrednio tłumaczą jak zarządzać finansami, choćby najsłynniejsze Monopoly.

Coraz częściej pojawiają się też pozycje przygotowane z myślą o edukacji, wykorzystywane chociażby w szkołach, jak np. „Finanse – ogarniam to!” stworzone przez Nationale-Nederlanden wraz z Fundacją Młodzieżowej Przedsiębiorczości. To propozycja przede wszystkim dla starszych nastolatków (16-18 lat), którzy chcą lepiej poznać zagadnienia związane z ubezpieczeniami, inwestowaniem i oszczędzaniem. Gra stawia przed graczami ambitne wyzwania i pomaga przećwiczyć podejmowanie decyzji finansowych bez ponoszenia realnego ryzyka. Dzięki temu młodzi ludzie uczą się, na co zwrócić uwagę przy zaciąganiu zobowiązań czy zawieraniu umów. W przeciwieństwie do podręczników gra pozwala zaobserwować długookresowe skutki podejmowanych działań. W ten sposób nie tylko poszerza wiedzę nastolatków, ale także pomaga im budować większą pewność siebie w kwestach finansowych.

Jeśli nastolatek ma zdobyć umiejętności wykraczające poza książkową wiedzę, czasami trzeba poprowadzić go za rękę: wyznaczyć zadania, zasugerować dorywczą pracę na wakacje czy podsunąć nieszablonową grę albo aktywność. Rodzic nie powinien jednak przy tym zapominać, że ważna jest także umiejętność podejmowania samodzielnych decyzji. Ostatecznie to młody człowiek będzie musiał w pełni wziąć odpowiedzialność za swoje działania – i to nie tylko w kwestiach finansowych.

Podziel się: