Ferie zimowe – czy w pandemii stać nas na brak ubezpieczenia turystycznego?

Z danych GUS wynika, że ceny usług gastronomicznych i hotelarskich wzrosły rok do roku o 7 proc., ale pomimo inflacji i obostrzeń wynikających z pandemii, zainteresowanie wypoczynkiem w zimowych kurortach nie spada. Część fanów zimowego szaleństwa rozważnie podchodzi do planowania budżetu i chce mieć pewność, że pandemia nie wpłynie na ich decyzje. By uniknąć takiego scenariusza, warto pomyśleć o ubezpieczeniu turystycznym.

Początek roku to dobry moment, aby oddać się zimowemu szaleństwu na stokach narciarskich – zarówno w Polsce, jak i za granicą. Z danych (Travelist) wynika, że od 12 grudnia minionego roku rezerwacji związanych z feriami zimowymi jest o około 50% więcej, niż we wcześniejszych dniach ostatniego miesiąca roku. W tym roku ferie trwają, w zależności od województwa, od połowy stycznia do 27 lutego. Przed planowanym wyjazdem trzeba jednak koniecznie sprawdzić jak wyglądają obostrzenia w danym kraju. Jednym z najpopularniejszych kierunków są Włochy – wielu Polaków docenia zróżnicowane trasy, warunki pogodowe,  piękne krajobrazy i oczywiście jedzenie! Mimo przyjemnego urlopowego rozluźnienia nie możemy jednak zapominać o obostrzeniach i wymogach. Tymczasem jednym z nich w Italii jest obowiązek wykupienia ubezpieczenia OC. Od początku 2022 roku każdy, kto chce zjeżdżać na nartach na terenie Włoch, musi mieć ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej.
Na przykład w Austrii wymagany jest obecnie certyfikat 2-G (zaszczepiony lub ozdrowieniec). Dodatkowo trzeba posiadać przy sobie aktualny negatywny wynik testu PCR (nie starszy niż 72 godziny) lub dokument potwierdzający szczepienie przypominające (trzecie w przypadku szczepień dwudawkowych, drugie przy jednodawkowych). Również ferii zimowych we Francji nie spędzimy bez ograniczeń. Na świeżym powietrzu będzie mogło gromadzić się do 5 tys. osób, natomiast w pomieszczeniach zamkniętych będzie mogło przebywać nie więcej niż 2 tys. osób. Dotyczy to m.in. obiektów sportowych. Natomiast do końca stycznia, aby wjechać do Włoch konieczne będzie okazanie negatywnego wyniku testu antygenowego wykonanego nie później niż 24 godziny przed przekroczeniem granicy albo testu molekularnego wykonanego do 48 godzin wcześniej. Aby uniknąć kwarantanny, trzeba mieć także tzw. green pass, czyli unijny certyfikat tzw. paszport covidowy potwierdzający przyjęcie pełnego cyklu szczepienia przeciwko COVID-19 lub przebycie tej choroby w ciągu ostatnich 6 miesięcy.
Na obostrzenia trafimy też na Słowacji, gdzie wciąż panuje stan wyjątkowy. Stoki, ale co ważne również pensjonaty i hotele są otwarte jedynie dla osób zaszczepionych, ozdrowieńców i tych, którzy mają negatywny test na COVID-19.

Restrykcje pod kontrolą

Posiadanie polisy turystycznej jest niezbędne przy każdej podróży – to ochrona, która daje pewność, że w razie nagłej choroby czy nieszczęśliwego zdarzenia wybrniemy z kłopotów bez większych zawirowań i ponoszenia gigantycznych kosztów. Warto też pamiętać, że za granicą obowiązują zróżnicowane zasady opieki medycznej. Dlatego do kosztów karnetów, sprzętu, zakwaterowania i dojazdu warto doliczyć koszt ubezpieczenia. Tym bardziej, że Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego (EKUZ) nie wystarczy – nie obejmuje kosztów prywatnej opieki zdrowotnej, na której bazuje system zdrowia wielu krajów Europy Zachodniej, jak również nie zapewnia transportu do Polski.
– W tak dynamicznie zmieniających się obostrzeniach względem turystów warto pomyśleć o polisie ubezpieczeniowej. Z jednej strony daje nam ona zabezpieczenie zdrowotne – na wypadek uszczerbku na zdrowiu, nieprzewidzianych urazów, które szczególnie na stokach narciarskich zdarzają się bardzo często, czy zdiagnozowania nagłej choroby lub zaostrzenia choroby przewlekłej. Z drugiej polisa daje poczucie bezpieczeństwa w przypadku zachorowania na COVID-19, które może skutkować nieprzewidzianymi kosztami leczenia lub tymi, związanymi z obowiązkiem izolacji i powrotem do domu w innym, niż zaplanowany, terminie. Koszty ubezpieczenia są niewspółmiernie niskie w porównaniu do tych, na jakie jesteśmy narażeni bez posiadania polisy turystycznej i chronią nas przed wyżej wymienionymi wydatkami – mówi Mateusz Rostek, ekspert z Nationale-Nederlanden.

Ferie w czasach COVID-19

Obostrzenia dla podróżnych i zmieniające się regularnie przepisy to bolączka dla wszystkich osób wybierających się na zimowy urlop. Śnieżne szaleństwo stoi pod znakiem zapytania szczególnie, kiedy mieliśmy kontakt z osobą chorą i istnieje ryzyko kwarantanny. Kolejne rządy wprowadzają nowe obostrzenia w związku z bardziej zaraźliwym wariantem wirusa SARS-CoV-2, np. w Wielkiej Brytanii już sam kontakt z osobą zarażoną Omikronem może skutkować 10-dniową kwarantanną. Osoba, która zachoruje za granicą, może dostać rachunek na wiele tysięcy złotych np. za wydłużony pobyt w hotelu czy transport medyczny.
Gdy mamy wykupione ubezpieczenie – polisa pokryje koszty leczenia nawet do 1 mln zł, jak również koszty izolacji (w tym zakwaterowania czy wyżywienia).
W sytuacji zachorowania na COVID-19 turysta nie może wrócić do domu wcześniej zaplanowanym środkiem transportu. W przypadku lotów organizowanych przez biuro podróży, nie ma też zwykle możliwości zmiany terminu wylotu. Trzeba więc kupić nowe bilety, często dużo droższe niż koszty lotu czarterowego. –  Dodatkowo bilety lotnicze kupowane w niedługim czasie przed wylotem są zazwyczaj droższe niż te, kupowane wcześniej. Warto więc sprawdzić, czy nasza polisa turystyczna obejmuje również pomoc w zorganizowaniu powrotu do domu po obowiązkowej izolacji podczas wyjazdu i czy pokrywa jej koszty – mówi Matusz Rostek.
ŹRÓDŁONationale-Nederlanden