Co nam grozi, jeśli zgodzimy się na prośbę dziecka

Czasami zdarza się tak, że syn lub córka, albo wnuk lub wnuczka  proszą o pomoc w uzyskaniu kredytu. Obiecują sami spłacać raty, ale żeby uzyskać pieniądze muszą dopisać nas do swojego kredytu. Inaczej bank im go nie udzieli. Expander podpowiada, o czym powinniśmy pamiętać przystępując wspólnie do zobowiązania finansowego i jakie może to mieć konsekwencje.

1.Współkredytobiorca jest odpowiedzialny za spłatę kredytu w takim samym stopniu, co główny wnioskodawca

Dla osoby, która chce zaciągnąć kredyt, dołączenie współkredytobiorcy (posiadającego dochody) jest korzystnym rozwiązaniem, bowiem dzięki temu zwiększa  swoje  szanse na otrzymanie finansowania. W tym przypadku rośnie zdolność kredytowa, bo zarobki osób starających się o kredyt są sumowane. To dlatego np. starsi rodzice czasami godzą się na dopisanie ich do kredytu swoich dorosłych już dzieci. Bez ich pomocy mogłyby nie otrzymać kredytu lub jego suma byłaby zdecydowanie niższa.

Dla banku zobowiązanie zaciągane przez kilka osób oznacza mniejsze ryzyko, że dług nie zostanie spłacony. W razie np. utraty pracy przez jedną osobę, raty będzie musiał płacić współkredytobiorca.

– Osoba, która godzi się nim zostać powinna pamiętać, że odpowiedzialność za spłatę kredytu spoczywa w równym stopniu na wszystkich osobach, które podpiszą umowę z bankiem. To oznacza, że dla banku nie będzie miało znaczenia, że to np. syn korzystał z pieniędzy z kredytu, a rodzice byli tylko współkredytobiorcami. W razie opóźnień w spłacie rat, bank będzie podejmował czynności windykacyjne w stosunku do wszystkich osób, które podpisały umowę – zaznacza Jarosław Sadowski, ekspert Expander Advisors.

2. Współkredytobiorca nie ma praw do zakupionej nieruchomości

Warto pamiętać, że jako współkredytobiorcy np. kredytu hipotecznego nie zyskujemy automatycznie prawa  do kupowanego przy jego wsparciu mieszkania. O tym decyduje bowiem umowa kupna-sprzedaży nieruchomości. Może więc być tak, że córka wraz z rodzicami zaciąga kredyt na mieszkanie, które staje się jej wyłączną własnością. Oczywiście, rodzice mogą stać się również współposiadaczami tego lokalu, ale aby tak się stało muszą zostać wymienieni nie tylko w umowie kredytowej, ale również w umowie zakupu. Warto jednak dodać, że jeśli okaże się, że główny kredytobiorca nie będzie spłacał zadłużenia i spadnie to na nas, to przed sądem możemy domagać się zwrotu tych pieniędzy lub udziału we własności kupionego za kredyt mieszkania. Podobnie wygląda sytuacja w przypadku innych kredytów np. samochodowego.

3. Wspólny kredyt może utrudnić uzyskanie własnego

 Wyrażenie zgody na dopisanie do kredytu może okazać się problemem nawet jeśli dług będzie terminowo spłacany. –Fakt, że jesteśmy współkredytobiorą zostanie odnotowany w bazie BIK. Choć mogliśmy się umówić np. z synem, że to on będzie spłacał zobowiązanie, to dla banków nie ma to znaczenia. Będą one zakładały, że jesteśmy zobligowani do uregulowania pełnej raty. W tym wypadku, jeśli sami będziemy chcieli zaciągnąć jakiś kredyt np. kupić telewizor na raty, to może się okazać, że nie mamy do tego odpowiedniej zdolności kredytowej. Będzie ją bowiem zaniżał wspólny kredyt. – ostrzega Jarosław Sadowski, ekspert Expander Advisors.

4. Niełatwo „wypisać się” z kredytu

Jeżeli zgodzimy się już zostać współkredytobiorcą, trudno będzie nam wycofać się z takiej decyzji. – Banki niechętnie godzą się na wykreślenie współkredytobiorcy. Jest tak nawet jeśli dochody głównego wnioskodawcy wzrosną na tyle, że sam mógłby zaciągnąć taki kredyt i nawet jeśli została spłacona znaczna część zadłużenia. Szansa na taką zmianę istnieje w dwóch przypadkach. Pierwszym jest zaproponowanie bankowi innego współkredytobiorcy, którego dochody i sytuacja finansowa nie jest gorsza od obecnego. Jeśli bank się zgodzi wystarczy podpisać aneks do umowy kredytowej. Drugi sposób, to refinansowanie kredytu, czyli przeniesienie go do innego banku. Ten nowy bank ponownie będzie badał zdolność kredytową dla kwoty pozostałej do spłaty i dla aktualnego dochodu wnioskodawcy. Jeśli dochody te wzrosły lub zadłużenie spadło, to jest spora szansa, że nie będzie już konieczne ponowne dopisywanie rodziców do kredytu. – dodaje Sadowski.

Wspólne przystąpienie do kredytu może nieść spore ryzyko dla współkredytobiorcy. Rozważając taki krok, nie powinniśmy kierować się wyłącznie sympatią do osoby, która prosi nas o taką pomoc. Należy mieć świadomość, że jeżeli nasz krewny lub znajomy nie otrzymałby kredytu bez naszego wsparcia, może to oznaczać, że jego zarobki nie są wysokie na tyle, by mógł w pojedynkę udźwignąć spłatę kredytu. Warto dokładnie przyjrzeć się swojej sytuacji finansowej i ocenić, czy jeżeli zajdzie taka konieczność, będzie nas stać, by spłacać za kogoś kredyt.   

Podziel się: