Tanie wakacje za wszelką cenę? Pięć częstych błędów zbyt oszczędnego turysty

Tanie i długie wakacje to marzenie każdego turysty. Na długo przed urlopem zaczynamy szukać niedrogich lotów, korzystnych ofert wynajmu kwatery i promocji na akcesoria plażowe. Przy ekonomicznym planowaniu wyjazdu musimy jednak zachować wyjątkową czujność. Nasza wymarzona podróż za jeden uśmiech może zmienić się w kosztowny koszmar, jeśli popełnimy jeden z częstych turystycznych błędów.

Mimo że według raportu Nationale-Nederlanden „Dojrzałość  finansowa Polaków” 86 proc. z nas uważa się za odpowiedzialnych, wciąż nie zawsze udaje nam się uczyć wyłącznie na cudzych błędach. Problem nasila się w okresie wakacji, kiedy dzielimy się pomysłami na tani urlop, a dodatkowo dotyka nas urlopowe rozleniwienie. Warto jednak zachować czujność i zareagować, jeśli usłyszymy jedno ze zdań zwiastujących finansową katastrofę. Prezentujemy pięć przykładów, na które warto zwrócić uwagę.

„Kupiłem bilety na tani lot do Skandynawii”

Połączenia lotnicze do państw skandynawskich mają w ostatnim czasie wyjątkowo atrakcyjne ceny. Lot do Szwecji, Norwegii czy Danii może kosztować nawet poniżej 50 złotych. Na tym jednak kończą się dobre wiadomości. Stolice tych państw znajdują się w pierwszej piątce rankingu najdroższych wakacyjnych kierunków w 2017 roku. Jednodniowy wypad do tych miast został wyceniony na ponad 200 funtów – równowartość 600-700 zł. Dla porównania doba w Krakowie kosztuje według twórców rankingu 50 funtów, czyli około 250 zł. Kraje skandynawskie stanowią tu jednak tylko przykład – zaskoczenie cenami lokalnych usług może nas spotkać także w wielu innych miejscach. Jeśli zależy nam zatem na tanim urlopie, powinniśmy zatem najpierw rozeznać się w cenach w miejscu naszego pobytu i zawczasu przygotować, m.in. wymieniając wcześniej potrzebną walutę.

 „Nie potrzebuję ubezpieczenia turystycznego”

Choć wielu Polaków wciąż wierzy, że na wakacjach nie może spotkać ich nic złego, jednocześnie rośnie liczba tych, którzy wyjeżdżają z odpowiednim zabezpieczeniem. Jak wynika z danych NFZ, w 2017 r. liczba wydanych Europejskich Kart Ubezpieczenia Zdrowotnego (EKUZ) po raz pierwszy przekroczyła 3 miliony. Posiadacze EKUZ muszą jednak pamiętać, że karta nie uchroni ich całkowicie przed wydatkami.

– Niestety nie wszyscy turyści zdają sobie sprawę, że EKUZ nie zwalnia z opłacenia kosztów leczenia za granicą – a jedynie uprawnia do otrzymania zwrotu części wydatków po powrocie. Bardziej kompleksową ochronę może zapewnić ubezpieczenie turystyczne, które pokryje koszty nieszczęśliwego wypadku, nagłej choroby czy leczenia szpitalnego. Przy wyborze konkretnego produktu warto także zwrócić uwagę, czy obejmuje transport do kraju – zwraca uwagę Martyna Kucicka-Witek z Nationale-Nederlanden. Wybierając ubezpieczenie, powinniśmy pamiętać, by sprawdzić również sumę ubezpieczenia oraz ryzyka, które są nim objęte. Niektóre oferty uwzględniają także np. domowe assisstance, które zapewni nam wizytę specjalisty w przypadku włamania czy zalania mieszkania przez sąsiadów w Polsce. Z danych Polskiej Izby Ubezpieczeń wynika, że w 2016 roku ubezpieczyciele wypłacili świadczenia turystyczne na kwotę około 170 mln zł. Tyle kosztowało leczenie, transport chorych i ekwiwalent za zgubione bagaże.

„Ograniczenia prędkości mnie nie dotyczą”

O bezpieczeństwie powinniśmy pamiętać także podczas podróży samochodem. Poza zachowaniem podstawowych zasad ruchu drogowego, trzeba mieć na uwadze również szczegółowe regulacje obowiązujące w danym państwie. Można je łatwo znaleźć w internecie jeszcze przed rozpoczęciem urlopu. Nie należy ignorować przede wszystkim limitów prędkości – otrzymanie mandatu za przekroczenie dozwolonych norm może spowodować znaczną wyrwę w wakacyjnym budżecie. Najsurowsze jest pod tym względem norweskie prawo – przekroczenie limitu prędkości o ponad 20 km/h wiąże się z ryzykiem zapłaty minimum 1000 euro, a często i więcej, ponieważ wysokość mandatu uzależniona jest od dochodów kierowcy. Mandaty rzędu kilkuset euro zdarzają się także w innych państwach Europy Północnej i Zachodniej. Ostatnio fiński kierowca z Wysp Alandzkich, mając na liczniku o 21 km/h zbyt wiele, musiał zapłacić aż 63 tysiące euro! O rozsądną prędkość powinniśmy zresztą dbać nie tylko ze względów finansowych – a w razie nieprzyjemnych sytuacji na drodze warto zapewnić sobie zawczasu możliwość skorzystania z usług drogowego assisstance, np. w ramach ubezpieczenia turystycznego.

Odwiedzając większe miasta nie zapominajmy o strefach płatnego parkowania. Zanim pozostawimy nasze auto w okolicy centrum historycznego sprawdźmy, czy dozwolone jest tam parkowanie. Chociaż często dostępne tam parkingi są bardzo drogie, to mandat za brak opłaty może okazać się nawet 10 razy droższy.

 „Wszystkie dokumenty noszę w plecaku”

Plecak to zdecydowanie lepsze miejsce na przechowywanie portfela i dokumentów niż tylna kieszeń spodni czy plażowa torba bez zapięcia. Nie oznacza to jednak, że jego zawartość jest całkowicie bezpieczna. Na wszelki wypadek lepiej zadbać o kopie najważniejszych dokumentów – jedną należy mieć ze sobą, w innym miejscu niż oryginały, a drugą przekazać zaufanej osobie, która przebywa w Polsce. W przypadku kradzieży takie zabezpieczenie przyda się, kiedy bank będzie wymagać autoryzacji w postaci numeru dokumentu oraz podczas starania o tymczasowy paszport, który umożliwi powrót do kraju. Pod żadnym pozorem nie można także zapomnieć o zastrzeżeniu skradzionych dokumentów czy karty bankowej – potrzebne numery kontaktowe należy mieć zapisane nie tylko w pamięci telefonu, ale także na oddzielnej kartce.

 „Spokojnie, mam internet bez limitu”

O tym, jak wiele kosztuje nieuwaga, mogą przekonać się także użytkownicy nielimitowanego internetu. Mimo że na terenie Unii Europejskiej nie grozi nam już roaming, operatorzy często ustalają odrębne limity wykorzystania danych mobilnych w kraju i za granicą. Warto też pamiętać o wyłączaniu przesyłania danych w europejskich państwach, które nie należą do Unii, tak by jednodniowa wycieczka do Monako lub kilkugodzinna podróż samochodem przez Szwajcarię nie kosztowała nas fortuny. Jeszcze większe ograniczenia czekają nas w przypadku wyjazdu poza UE – ceny sięgają nawet kilkudziesięciu złotych za 1 MB danych. Jeśli korzystamy do tego z abonamentu, może minąć sporo czasu, zanim zorientujemy się, jak wysokie koszty ponieśliśmy.

Choć nie ma jednego prostego sposobu na uniknięcie wszystkich przykrych niespodzianek, warto zrobić jak najwięcej, by się przed nimi ustrzec. Solidne zaplanowanie wyjazdu, zaopatrzenie się w kartę EKUZ i ubezpieczenie turystyczne oraz zadbanie o kopie dokumentów to z pewnością kroki, które przybliżą nas do beztroskich wakacji bez niespodziewanych dodatkowych kosztów.

Podziel się: