Tytani pracy… czyli kto spędził weekend w biurze?

Obchodzony dziś Dzień Pracoholików to świetna okazja, żeby przyjrzeć się, jak wygląda podejście Polaków do pracy i czy umiemy znaleźć tzw. work-life balance. Według danych OECD Polska jest w czołówce państw europejskich pod względem liczby przepracowanych godzin z wynikiem średnio 1792 godzin rocznie. Wyprzedzają nas jedynie Rosja i Grecja. Psycholodzy zwracają jednak uwagę, że pracoholizm to nie liczba godzin spędzonych w biurze, a nastawienie do wykonywanych obowiązków. Zjawisko to dostrzegane jest przez samych pracodawców, którzy coraz częściej niechętnie spoglądają na nadgodziny, a wręcz odwrotnie – starają się zaoferować swoim pracownikom różne benefity, które mają na celu przywrócić  harmonię. 

Polska w czołówce

Przeciętny Polak w 2018 roku spędził w pracy 1792 godziny – czyli o 58 godzin więcej niż średnio w krajach OECD. Najwięcej czasu na aktywność zawodową poświęcają Meksykanie (2148 godzin rocznie) i mieszkańcy Kostaryki (2121 godzin). Z krajów europejskich wyprzedzają nas jedynie Rosja (1972 godziny) i Grecja (1956 godzin). Na drugim końcu skali znalazły się Niemcy z wynikiem 1363 godziny. Zaraz obok pojawiają się Dania, Norwegia i Holandia.

Z drugiej strony nie możemy narzekać na liczbę dni wolnych od pracy. W ciągu roku mamy 12 dni świątecznych. Do europejskich liderów brakuje nam trzech dni, natomiast Niemcy i Francuzi mogą odpoczywać o jeden dzień krócej niż Polacy. Jednak nie wszyscy potrafią odłożyć wtedy obowiązki zawodowe. Z badania Nationale-Nederlanden wynika, że aż co czwarta osób na urlopie czyta służbowe e-maile. Najczęściej dotyczy to osób między 18 a 29 rokiem życia.

Pracoholizm 8-godzinny

Uzależnieni od pracy to nie tylko ci, którzy spędzają w biurze wieczory i weekendy, a na urlop zabierają służbowy telefon i laptop. Już w latach 70. amerykański psycholog Wayne Oates zdefiniował pracoholizm jako „szkodliwy brak równowagi pomiędzy pracą a innymi częściami życia”, np. rodziną, odpoczynkiem czy hobby. Problem z właściwym podejściem do obowiązków zawodowych mogą więc mieć również osoby spędzające w biurze mniej niż 8 godzin dziennie.

W walce z pracoholizmem najbardziej skuteczne jest zwiększenie efektywności. Terapia polega przykładowo na wykonaniu w ciągu 50 godzin obowiązków, które wcześniej zajmowały 80 godzin. W niektórych państwach wprowadzono nawet dzień pracy zdalnej, który ma promować zdrowe zwyczaje zawodowe. Państwem, które przyjęło takie rozwiązanie jest Japonia. Pracoholizm stał się tam już tak dużym problemem, że wprowadzono socjomedyczne pojęcie karōshi, oznaczające nagłą śmierć z przepracowania, najczęściej wynikającą z zawału serca lub wylewu.

Rekruterzy nie chcą pracoholików

Osoba z obsesją na punkcie pracy stopniowo przestaje być wydajna i twórcza, a w miejsce początkowego entuzjazmu do wykonywanych obowiązków pojawiają się zniechęcenie, frustracja i konflikty z innymi pracownikami. Wiele badań wskazuje, że liczba godzin pracy nie idzie w parze z efektywnością. Jak mówił Bill Gates „do najtrudniejszego zadania wybrałbym kogoś leniwego. On zawsze znajdzie najprostszy sposób, żeby to zrobić”.

Wiele osób powtarza, że życie to nie tylko praca, ale chyba każdy z nas miał w swojej karierze zawodowej momenty, kiedy nie zachował zdrowej równowagi między życiem zawodowym i prywatnym. Często powodem jest nadmierna liczba zadań i nieefektywne zarządzanie ludźmi, jednak zdarza się, że sami ponosimy za to odpowiedzialność nie stawiając granic i nie mówiąc o własnych potrzebach. Coraz więcej firm, konkurując o najlepszych pracowników, zdaje sobie sprawę ze znaczenia zachowania odpowiedniego umiaru. W tym celu oferują różnego rodzaju benefity i prowadzą kampanie informacyjne. Pracownicy Nationale-Nederlanden mogą pracować w elastycznych godzinach, wykonywać część zadań z domu, a w piątki wcześniej z pracy. Od niedawna wydłużyliśmy także urlop ojcowski o dodatkowe dwa tygodnie – mówi Aneta Trojanowska, Dyrektor ds. HR Business Partneringu Nationale-Nederlanden.

O 17-tej wszyscy przy windach!

Dzień Pracoholików ma być sygnałem ostrzegawczym szczególnie dla osób, które mają problem z odpowiednim podejściem do pracy. Jak więc powinni spędzić 12 sierpnia? Na pewno nie wieczorem w biurze! Można tuż po pracy umówić się ze znajomymi, wyjść z dzieckiem na rower, odwiedzić rodziców, przeczytać dawno odłożoną książkę, pójść na badania kontrolne, których nie wykonywało się od kilku lat albo chociaż nie zaglądać przed snem do poczty służbowej. Pomysłów jest wiele – trzeba je „tylko” zrealizować.